piątek, 2 czerwca 2017

Co MOŻE zaskoczyć w Czechach

Cześć :) Po długiej przerwie, prawdopodobnie najdłuższej w historii tego bloga, wracam z nowymi pomysłami. W międzyczasie zwiedziłam kilka miejsc, m.in. Pragę i Skalne Miasto w Czechach, gdzie pojechałam z Karpacza. Po drodze zobaczyłam Wrocław i zamek Książ w Wałbrzychu, a jeszcze wcześniej Częstochowę. Trochę tego było. Jednak dzisiaj chciałabym się skupić na temacie Czech, ponieważ byłam tam po raz pierwszy. Jeden dzień spędziłam w Skalnym Mieście, cudowne miejsce, zdecydowanie polecam pojechać przynajmniej na jeden dzień, tym bardziej dlatego, że jest bardzo blisko granicy z Polską. Jeden dzień miałam też okazję pospacerować po stolicy Czech. Przedstawiam Wam listę rzeczy, które mogą zaskoczyć, gdy wybieracie się w tamte strony. :) 

Skalne Miasto

Pierwsza sprawa to ograniczenia prędkości na czeskich drogach. To było dosyć dziwne, choć w tej kwestii jak najbardziej podoba mi się idea Czechów. Zamiast fotoradarów, na ulicach stoją takie... ekrany, na których wyświetlana jest prędkość, z jaką jedzie samochód, czy autokar, czy cokolwiek innego. Po przekroczeniu dozwolonej prędkości automatycznie światło na sygnalizacji zmienia się na czerwone, więc siłą rzeczy trzeba się zatrzymać. W ten sposób straci się zaoszczędzone sekundy na szybkiej jeździe, co tylko upewnia w przekonaniu, że nie opłaca się nigdzie spieszyć, narażając życie swoje i innych. 

Następna kwestia, która mocno mnie zaskoczyła. W różnego rodzaju sklepach można było znaleźć słodycze, napoje czy różnego rodzaju wypieki zawierające marihuanę w różnych postaciach. Są to produkty ogólnodostępne dla każdego, bez względu na wiek, nikt nie prosi o dowód przy kasie. Natomiast z kupnem alkoholu jest zupełnie inaczej. Nawet nie ma co liczyć, że uda się kupić piwo przez siedemnastolatka. 

Przejścia dla pieszych to coś, co na pewno zapamiętam na długo. W życiu nie widziałam, aby zielone światło trwało dosłownie parę sekund. Ludzie biegli, a i tak nie było możliwości zdążyć przed czerwonym światłem. Długość przejścia nie ma znaczenia, zawsze było to kilka sekund, dodatkowo odliczane na liczniku. Za to na czerwonym świetle można było stać i stać, i stać... Jedno z takich przejść uwieczniłam na zdjęciu, zwróćcie uwagę na liczbę ludzi, niektórzy z nich na pewno czekają 2 lub 3 kolejkę, aż uda im się przejść na drugą stronę. 

Praga

Porozumiewanie się z Czechami. Tu nie wiem, czy zacząć od tej dobrej, czy od tej złej strony. Może zacznę od tej dobrej. Czesi, a nawet obcokrajowcy mieszkający na stałe w Czechach, byli zawsze bardzo chętni do rozmowy. Pytali głównie, skąd jestem i jak mi się podoba w Czechach. Często mylono mnie z Rosjanką albo Ukrainką, więc niektórzy starali się pytać łamaną rosyjszczyzną, co z jednej strony było zabawne, a z drugiej całkiem sympatyczne. :) Widać było, że starają się nawiązać kontakt z obcokrajowcami. Jednak jest też ta gorsza strona, mam tu na myśli głównie azjatyckie ekspedientki w sklepach z pamiątkami w Pradze. Prowadząc sklep w najbardziej turystycznym miejscu czeskiej stolicy, wypadałoby, chociaż nauczyć się liczb po czesku lub po angielsku (!), aby bez problemu powiedzieć, ile klient ma zapłacić.

Praga

Apropos stolicy. :) Lepiej się w ten sposób nie chwalić, że przyjechało się z Warszawy. Język czeski bynajmniej nie jest odmianą języka polskiego, jak się niektórym może wydawać. Oprócz stolicy warto też uważać na szukanie czegoś, co po czesku jest wulgaryzmem, a o najbliższy sklep lepiej zapytać po angielsku, bo Czech zrozumie, że szukacie piwnicy. :) Język jest z jednej strony lekkim ograniczeniem, aczkolwiek bez problemu da się dogadać w prostych sytuacjach. Ja nie widzę sensu w rozmawianiu po angielsku w Czechach, choć niektórych wyrazów, znacznie różniących nasze języki, warto się nauczyć, aby uniknąć nieporozumień, lub nawet niechcący nie obrazić Czecha. 

Coś, co mnie osobiście nie spotkało, lecz słyszałam o takich przypadkach. Mam na myśli pułapki na turystów w postaci doliczanych na paragonach cen za usługi kelnerów w restauracjach czy stojące na stolikach, często nawet nieużywane przyprawy. Praga sama w sobie jest bardzo droga, dlatego dziwi mnie to tym bardziej. Nie wiem, czy tak jest wszędzie, czy tylko w kilku miejscach, aczkolwiek- może się zdarzyć.
Praga

To tylko kilka przykładów rzeczy, które mnie zaskoczyły i mogą zaskoczyć także Was. Zdecydowanie Czechy to kraj ciekawy, warty odwiedzenia, a Praga jest naprawdę przepiękna. 

Julia