sobota, 20 lutego 2016

Porównanie trzech paletek cieni Lovely

Nie wszyscy jeszcze wiedzą, że od połowy lutego dostępna jest nowa paletka cieni Lovely "Dark Nude". Kiedy pierwszy raz widziałam ją w Rossmannie, obok poprzednik wersji, czyli Classic Nude Makeup Kit oraz Nude Makeup kit, leżała ostatnia. Następnego dnia nie było już wcale. Paletki nie mogłam dostać aż do piątku, gdy znowu leżała ostatnia, więc ją zabrałam. Nie widziałam jeszcze żadnej recenzji nowej paletki, więc mam nadzieję, że takie porównanie Wam się spodoba. :)


KOLORYSTYKA
Classic Nude Makeup Kit jest utrzymana w różach i brązach, szczególnie ładnie podkreśla zielone i niebieskie oczy.

Nude Makeup Kit w większości posiada cienie o chłodnej kolorystyce, oprócz jednego, ciepłego brązu. Chłodne odcienie będą najbardziej pasować brązowej i piwnej tęczówce.

Dark Nude jest chyba najbardziej uniwersalną paletką, ponieważ można w niej znaleźć zarówno ciepłe, jak i chłodne odcienie, od wszelkich róży, przez piękne złota, aż do brązów w różnej tonacji.

CENA I DOSTĘPNOŚĆ
Wszystkie paletki kosztują ok. 15 zł i są dostępne min. w Rossmannie.


W każdej paletce są lepiej i gorzej napigmentowane cienie, nie powalają, ale nie są złe. Cienie są bardzo trwałe, spokojnie trzymają się cały dzień. Opakowanie cieni może profesjonalistkom wydawać się porażką, jest to zwykły plastik, który prędzej czy później pęknie, na przykład przy upuszczeniu. Mi nie za bardzo to przeszkadza, a nawet cieszę się, że paletki są bardzo lekkie i z łatwością można je przenosić w torebce. Nie zajmą też dużo miejsca w wakacyjnej kosmetyczce. Do każdej paletki dołączone są także pacynki, które wbrew pozorom, nie są złe. Paletki są bardzo polecane przez inne blogerki, mi także przypadły do gustu. :) Myślę, że warto na nie spojrzeć. Oceniłabym każdą na piątkę z dużym plusem. :)

A tutaj swatche na ręce:

EDIT: Dowiedziałam się, że Wibo (i Lovely) weszło na rynek chiński, niestety nie podpisuję się obecnie pod tym postem :( Nie kupuję kosmetyków testowanych na zwierzętach.


czwartek, 11 lutego 2016

Nowości z Dresslink- szminki MAC?! +Walentynkowe inspiracje CNDirect

Cześć cześć cześć :)
Witam Was w czwartkowy poranek. :) Spędzam ostatnie dni swoich ferii, oczywiście wypoczywając (czyli śpiąc do piętnastej), lecz dzisiaj wstałam wyjątkowo wcześnie. Niedawno przyszła do mnie paczuszka od Dresslink, w której znalazła się śliczna bluzka, bardzo elegancka, wykonana ze sztucznego materiału, ale nie przeszkadza mi w niej to. Nie będę jej przecież nosić na co dzień, tylko na specjalne okazje. :) Zamówiłam rozmiar XL ze względu na długość rękawów, chciałam, aby były dobre lub trochę dłuższe i powiem Wam, że mi się udało. Rękawy są wręcz idealne! Jedyne, do czego mogę się przyczepić to szerokość bluzki. Nie jest może jakoś mega szeroka i nie zwraca to uwagi, ale jest trochę luźniejsza. Bluzka była dostępna w aż czterech ślicznych kolorach, zastanawiałam się pomiędzy różowym a miętowym, ale za radą Kingi, mojej kuzynki, wybrałam różową. Myślę, że pasuje do mnie ten odcień. :) W rozmiarach też spokojnie można wybierać, ale pamiętajcie, by zwracać uwagę na rękawy (w sumie, można je podwinąć i nosić jako 3/4, ale jak kto woli :)) Bluzka ma także śliczną ozdobę przy dekolcie, wygląda pięknie, szkoda tylko, że niestety bez trudu można ten kawałek metalu wyginać, co szczególnie może się nie sprawdzić w praniu. Pomimo wszystko, uważam, że za tak niską cenę jest warta zamówienia, wiadomo, takich ubrań nigdy za wiele, a tym bardziej, gdy tuż przed ważną okazją nagle się okazuje, że nie mamy żadnych dobrych, eleganckich ubrań. ;)


Teraz coś, co pewnie zaciekawi Was jeszcze bardziej. Znalazłam na stronie szminki, ale nie byle jakie, bo wyglądały identycznie jak szminki M.A.C. Wybrałam ich aż 6, z czego dwie takie same (zatroszczyłam się o mamę :D). Odcienie, które wybrałam, są bardzo intensywne i nasycone. Szminki przyszły zapakowane jak oryginalne szminki M.A.C, które dla przypomnienia, sięgają ceną około stówy. Te kosztowały grosze, więc byłam niemalże pewna, że nie są oryginalne, bo kto by sprzedawał za taką cenę kultowe szminki?! Opakowanie szminek to mocny papier, taki bardzo twardy, solidny. Na dolnej ściance jest napisana nazwa koloru szminki, zauważyłam że przy otwieraniu właśnie z tej strony napisali "Back 2 MAC". :) Z drugiej jest za to informacja "Printed in Canada" w dwóch językach. Sama szminka wygląda jak oryginalna szminka M.A.C w kształcie naboju, który jest typowy dla tych szminek. Spośród 24 odcieni wybrałam GERMAIN, NAUGHTY YOU (zamówiłam takie dwie, z czego, jak już wspomniałam, jedna jest dla mamy), COSTA CHIC, M.A.C RED oraz SELECT SANT GERMAIN TO SHOP. Szminki mają różne wykończenia- satin, dazzle, frost... Na ustach wyglądają bardzo intensywnie, kolory są mocno nasycone. Nie mam im nic do zarzucenia. Sprawdziłam na różnych stronach różnice pomiędzy oryginalną szminką a podróbką i niemal wszystko wskazywało na to, że szminki są oryginalne. Jeśli posiadacie oryginalną szminkę MACa i widzicie coś, co wskazuje na to, że szminka jest podrobiona, koniecznie napiszcie.

A teraz zmienimy trochę temat. Już za trzy dni święto zakochanych, dlatego przygotowałam dla Was małą inspiracje, coś w stylu przeglądu walentynkowych rzeczy ze sklepu CNDirect. Pewnie nie zdążycie już zamówić coś by zdążyć przed walentynkami, ale za rok, kto wie. :) Po za tym taki romantyczny styl sprawdza się nie tylko w jeden dzień w roku. ;)
12 3

Love,
Julia :)

czwartek, 4 lutego 2016

Sprzedaję ciuchy na Vinted

Cześć cześć! :)

Przychodzę dzisiaj do Was, dziewczyny, z informacją. Od kilku dni sprzedaję swoje nienoszone ubrania na Vinted. Lubię od czasu do czas odświeżyć swoją szafę. Na moim profilu znajdziecie rzeczy nowe, w stanie idealnym lub bardzo dobrym- sukienki, bluzki, nawet spodnie. Ceny nie są wysokie, ale oczywiście czytelnicy mojego bloga mają ode mnie specjalną zniżkę -10%. :) Zachęcam do zajrzenia, być może znajdziecie coś dla siebie. :) 


Love,
Julia :)